Sesja testowa to pierwszy krok, który pozwala zobaczyć, jak naprawdę wyglądasz w kadrze.
Bez presji, bez udawania i bez prób bycia kimś innym.
To nie jest sesja o perfekcji.
To moment, w którym aparat spotyka Twoją naturalność.
Podczas takiej sesji najważniejsze są prostota i światło. Delikatny makijaż lub jego brak, czyste kadry i minimalna obróbka. Zdjęcia mają pokazać potencjał, nie gotowy „obraz”. Właśnie takich fotografii szukają agencje, casting directorzy i marki.
Praca na planie przebiega spokojnie. Tempo jest luźne, bez pośpiechu. Pomagam z pozowaniem, kieruję ruchem i spojrzeniem, dbam o to, żeby wszystko wyglądało swobodnie i naturalnie. Po kilku minutach napięcie znika, a zdjęcia zaczynają „oddychać”.
Sesje testowe są dobrym wyborem zarówno dla osób, które dopiero myślą o modelingu, jak i dla tych, którzy chcą odświeżyć swoje portfolio. Czasem to po prostu sposób, żeby zobaczyć siebie z innej perspektywy — bez filtrów i bez narzuconych ról.
Nie każdy kadr musi być idealny. Ważne, żeby był prawdziwy. I bardzo często właśnie od takiego zdjęcia wszystko się zaczyna.
Blog

Art nude w domowej przestrzeni






